Przejdź do głównej zawartości

Kulisy ciekawsze niż przedstawienie, czyli wycieczka po torze na Służewcu


Wielka Warszawska, Grand Derby, eleganckie stroje i emocje podczas gonitw – Tor Wyścigów Konnych Służewiec w sezonie przyciąga tysiące widzów. To prawdziwe widowisko, ale równie ciekawe jest znacznie mniej znane zaplecze. W dodatku te kulisy są dostępne przez cały rok.

Wyścigi to specyficzne miejsce na mapie stolicy – niby znajdują się na pograniczu dwóch dużych dzielnic, ale pozostają atrakcją dla wtajemniczonych. A niesłusznie, bo to prawdziwa rewelacja!

Jeżeli wybieracie się z dziećmi to lepiej trzymajcie je blisko siebie i uważajcie – trzeba pamiętać, że (szok i niedowierzanie) trenują tam konie. Nie zawsze są one łagodne i spotkanie z takim zwierzakiem może skończyć się źle. Zwracajcie też uwagę na znaki – w niektórych miejscach jest wyraźnie napisane, że niezapowiedziani goście nie są mile widziani. Jeżeli chcecie nakarmić konia – zawsze spytajcie właściciela, czy możecie to zrobić.

Skoro kwestie BHP mamy omówione, przejdźmy do konkretów. Na Wyścigi można się dostać za pomocą komunikacji miejskiej – np. autobusem 136 jadącym z Ursynowa na Wolę. Jadąc od strony centrum najwygodniej wysiąść na przystanku Bartłomieja. Wystarczy wtedy przejść kilkaset metrów między blokami ul. Modzelewskiego i jesteśmy na miejscu. Można też wybrać jedną z linii tramwajowych jadących na pętlę Służewiec. Bardzo wygodny jest także dojazd rowerem – w pobliżu przebiega niedawno wybudowana ścieżka rowerowa. Zmotoryzowani mogą mieć problem z pozostawieniem samochodu, bo –  jak to na Mokotowie – o miejsce bywa trudno. Można skorzystać z płatnego parkingu przy skrzyżowaniu al. Wyścigowej i ul. Modzelewskiego.

Wycieczkę proponujemy zacząć właśnie od tego miejsca. Przechodzimy przez parking i od razu trafiamy na pierwszy padok. Zaraz obok jest niewielki, ale bardzo fotogeniczny staw. Ruszamy główną alejką między blokami mieszkalnymi a stajniami. Tak, tak – na terenie Wyścigów jest osiedle mieszkaniowe, które w kategorii niezwykłości może konkurować chyba tylko z domkami fińskimi przy Parku Ujazdowskim.


Dobrze jest przyjechać rano (ok. godz. 9-10) i zobaczyć, jak Wyścigi budzą się do życia – konie są wyprowadzane ze stajni, siano jest wyrzucane z boksów, a wokół trwa krzątanina kojarząca się raczej z wiejską zagrodą niż z miastem stołecznym.

Idąc dalej prosto po prawej mijamy wejście na tor treningowy. Mijamy kolejne padoki i automatyczne karuzele, które stoją między blokami. Po kilkuset metrach dochodzimy do bardzo przyjemnej części parkowej. Tuż za nią znajduje się szpital dla koni.


Obejście całego terenu trwa około godziny-półtorej, w sam raz na weekendowy spacer.








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kurut - wyzwanie na dziś

Wysuszone kulki ze zsiadłego mleka? Takie rzeczy tylko w Azji Centralnej.

Suszona ryba dla opornych

Jej słony, bardzo intensywny smak nie każdemu odpowiada. Intensywny zapach odrzuca wiele osób, ale suszona ryba jest na Wschodzie prawdziwą instytucją. Bo co można zagryzać do piwa albo w bani? Chipsy i orzeszki – owszem, całkiem niezłe, ale to wciąż nie to. Będąc rybnym stalinistą mogę z czystym sumieniem powiedzieć – suszona ryba i piwo to para doskonała, jeden z nielicznych w przyrodzie przykładów idealnej równowagi.

Płow po fergańsku

Ryż z mięsem i warzywami – tak najkrócej można opisać czym jest płow. Jedliśmy go w różnych wersjach – domowej, bazarowej, fastfoodowej, a nawet z kurczakiem. Można powiedzieć jedno – ilu kucharzy, tyle przepisów.